Ubiegły tydzień spędziłem we Włoszech. Gościnnie, wraz z trzema bardzo utalentowanymi, młodymi piłkarzami pojechałem do Mediolanu.
więcej »Już dziś dwa arcyważne spotkania. Nasze z AFC Sunderland i przede wszystkim FC Liverpool z Chelsea Londyn. Można by rzec, że wszystko w rękach piłkarzy Liverpoolu, jednak i nas czeka trudne zadanie.
więcej »Ostatnio, wspólnie z trenerem Ryszardem Tarasiewiczem, zostaliśmy zaproszeni do programu sportowego Telewizji Dolnośląskiej.
więcej »Za nami pierwsza kolejka Ekstraklasy. Największe wydarzenie to wygrana Legii z Cracovią. To wyraźny sygnał, że drużyna Jana Urbana zamierza walczyć o tytuł mistrza Polski.
więcej »To, co dziś napiszę, być może będzie przewrotne i pewnie wielu się nie spodoba. Skrytykuję bowiem naszą „świętość”, największą nadzieję polskiej piłki – Roberta Lewandowskiego. Bo ostatnio na tę krytykę zasłużył.
więcej »Coraz mocniej przygotowuję się do walki o mistrzostwo świata IBF ze Słoweńcem Zaveckiem. Niestety, nie mogę rozpocząć sparingów i rozpisać zajęć, bo nie mamy jeszcze dokładnej daty walki. Ale cóż, z obozem Zavecka nie można się na razie skontaktować.
więcej »
W pierwszy czwartek grudnia po raz pierwszy w życiu musiałem pojawić się na posiedzeniu Wydziału Dyscypliny PZPN. Chodziło o faul, jakiego w meczu z Lechem Poznań dopuściłem się na Sewerynie Gancarczyku. Bardzo żałuję tego, co się stało. Kilkakrotnie przepraszałem Seweryna i na szczęście nie ma do mnie pretensji.
Jak to się stało? Przejąłem piłkę i minąłem dwóch zawodników Lecha. Nagle futbolówka mi odskoczyła, chciałem ją przejąć i... pojawił się Seweryn. W ostatniej chwili cofnąłem trochę nogi, żeby zminimalizować skutki. Bo gdybym poszedł na 120 procent, to cała sytuacja zakończyłaby się znacznie gorzej.
Kiedy Seweryna znoszono z boiska, w ogóle nie myślałem o grze. Zastanawiałem się tylko, co z nim, czy będzie mógł wrócić na murawę. Kiedy znów się na niej pojawił, trochę się uspokoiłem. Niestety, kilka dni później okazało się, że Seweryn ma złamaną nogę. To pierwsze takie zdarzenie w moim życiu i mam nadzieję, że ostatnie.
Z Lechem ostatecznie przegraliśmy 1:3, nie mogliśmy wygrać też z Koroną Kielce. Ale wiecie, jak to jest w piłce. Czasami jak nie da się wygrać, to trzeba zremisować. No i skończyło się 0:0. Pewnie teraz niektórzy powiedzą, że Ruch się zaciął i nie będzie wygrywał. OK, ale każdy ma prawo do chwili słabości. Najważniejsze, żebyśmy nie rozpamiętywali dotychczasowych niepowodzeń.
Teraz przed nami mecz z Wisłą, w którym chcemy się zrehabilitować. W ogóle to w tym sezonie jakoś nam nie idzie w meczach z faworytami Ekstraklasy. Na początek przegraliśmy z Wisłą, a później z Lechem i Legią. Może problem jest w naszych głowach i on powoduje, że zacinamy się w konfrontacjach z najlepszymi? Bo przecież powinniśmy do każdego rywala podchodzić tak samo.
Zapewniam, że w niedzielę postaramy się tak uczynić. Na pewno nie padniemy przed Wisłą na kolana! Zagramy w Mikołajki. Wiadomo, co będzie najlepszym prezentem i dla nas i dla naszych kibiców.
Odkrycie Franciszka Smudy. Podpora Ruchu Chorzów i nadzieja reprezentacji Polski. Kandydat do gry na obronie kadry podczas EURO 2012. Twardziel i walczak.
Dziękuje Ci za ten czas spędzony w Ruchu, mam nadzieje,że będziesz miło Nas wspominał, że kiedyś do Nas wrócisz i że mimo wszystko będziesz czasem wpadał do Chorzowa..
WIELKIE DZIĘKI !!!
;***
18 lipca 2010 godz. 13:45Maćku, dlaczego nie poleciałeś z drużyną do Karagandy? Czy to rzeczywiście problemy ze zdrowiem,czy choroba lokomocyjna a może chcesz jak najszybciej odejść od Nas do Wisły/Lecha i tam grać w pucharach ?!
Jeśli tak to nara.
pewnie tak:) i za to dziekujemy i Anecie i Mackowi;) powodzenia w nowym sezonie i w Pucharach;) do zobaczenia na szpilu
28 czerwca 2010 godz. 16:36